Fly & ride: jak w tydzień przejechać najlepsze drogi południa Europy
Dojazd własnym motocyklem na południe Europy to kilka dni w trasie w każdą stronę. Pokazujemy, jak zamienić je na dni jazdy po najlepszych serpentynach.
Każdy motocyklista zna ten dylemat. Marzysz o serpentynach Amalfi albo o Etnie, ale między Tobą a nimi stoją dwa, trzy dni autostradowego tranzytu — w jedną stronę. Z urlopu zostaje mniej jazdy dla przyjemności, a więcej walki ze zmęczeniem i kilometrami, które trzeba „odbębnić".
Odwracamy proporcje
Formuła fly & ride jest prosta: Twój motocykl wozimy my, a Ty dolatujesz samolotem. Zamiast trzech dni za kierownicą lądujesz na miejscu w kilka godzin — wypoczęty, gotowy od razu wskoczyć na maszynę. Cały urlop to jazda tam, gdzie naprawdę warto.
Jak to wygląda w praktyce
Dostarczasz motocykl do nas (albo odbieramy go spod domu). Wieziemy go własną flotą na punkt docelowy — bez przeładunków u podwykonawców. Ty przylatujesz, odbierasz motocykl i masz około tygodnia na trasy, które przygotowaliśmy, albo własne pomysły. Po wyprawie zostawiasz motocykl w umówionym miejscu, a my przywozimy go z powrotem do Polski.
Twój motocykl, nie wypożyczony
To zasadnicza różnica wobec klasycznego wynajmu za granicą. Jedziesz na maszynie, którą znasz — z własnym ustawieniem, własnymi kuframi i pewnością, jak zachowa się w zakręcie. Kaski, stroje i bagaż motocyklowy jadą razem z motocyklem, w cenie transportu.
Dla kogo to jest
Dla każdego, kto chce więcej jeździć, a mniej dojeżdżać. Dla par, które dzielą jedną maszynę. Dla grup, które chcą wspólnego wyjazdu bez logistycznego bólu głowy. Wybierasz termin i kierunek — resztą zajmujemy się my.